Dołącz do czytelników
Brak wyników

RAPORT

5 kwietnia 2021

NR 2 (Marzec 2021)

Zupełnie nowa sytuacja. Rozmowa z Maciejem Wrońskim, prezesem Związku Pracodawców „Transport i Logistyka Polska”

0 201

O tym, dlaczego nie podejmuje się prognozować, jaki dla branży TSL będzie rok 2021, dlaczego stopniowo wchodzący w życie Pakiet Mobilności obok COVID-19 to największe zagrożenie z Maciejem Wrońskim, prezesem Związku Pracodawców „Transport i Logistyka Polska”, rozmawia Klaudiusz Madeja.

Jaki to był rok 2020 dla branży TSL?

Z pewnością trudny. Stanęliśmy wobec naprawdę wielu wyzwań. Przerwanie globalnego łańcucha dostaw spowodowało wygaszenie części europejskiej produkcji, a tym samym nie było czego wozić. Brak komponentów z Chin i Azji Południowo-Wschodniej zatrzymał fabryki na naszym kontynencie, które jednocześnie przestały potrzebować komponentów produkowanych w Polsce. To taki efekt domina. Stąd na pewien czas część naszych przewoźników straciła zakontraktowaną wcześniej pracę. Do takich najbardziej poszkodowanych należeli ci, którzy obsługiwali branżę motoryzacyjną. Przewoźnicy z bardziej uniwersalnymi pojazdami, którzy nagle utracili te zlecenia, zaczęli szukać przewozów w innych miejscach. W gorszej sytuacji byli ci ze specjalistycznymi pojazdami. Lawetami przeznaczonymi do przewozu gotowych pojazdów nie da się bowiem przewozić palet czy innych towarów. 
Ale w tym czasie wzrosły obroty w innych segmentach rynku. Obsługa przemysłu spożywczego – tutaj nastąpił wzrost dostaw. Także przemysł chemiczny i farmaceutyczny szybko zyskał na znaczeniu. Oczywiście również segment środków higieny, w tym masek, przyłbic, rękawiczek z gumy i innych materiałów.
Szczególnie pierwszy okres pandemii był trudny, bo nas wszystkich po prostu zaskoczył. W szczególności administrację państw członkowskich UE, które chaotycznymi decyzjami spowodowały utworzenie gigantycznych zatorów na granicach. Co do samego rynku, to, jak wcześniej wskazałem, w niektórych segmentach popyt spadł do zera, w innych się zwiększył. Dla jednych porażka, dla innych sukces. Dobre, elastyczne firmy oczywiście dostosowały się i przerzuciły na inne towary. Ale doszedł jeszcze jeden, bardzo duży problem. Strach kierowców przed pandemią, a jednocześnie wprowadzane ograniczenia w poruszaniu się po Europie. Nie wchodząc w szczegóły, to było nietypowe i trudne doświadczenie, jakiego doznaliśmy wszyscy po raz pierwszy. Żadnych wcześniejszych kryzysów, w naszej czy innych branżach, nie można do tego porównać. To była zupełnie nowa sytuacja. Pogorszyła ona także stan zatrudnienia wśród kierowców. Część z nich, zwłaszcza starszych, odeszła po prostu z zawodu na zawsze. Pogłębił się problem braku kierowców. Ale z drugiej strony sporo kierowców pracy zaczęło szukać. Tu najlepszym przykładem są kierowcy autobusów dalekobieżnych. Przewoźnicy pasażerscy, w szczególności ci od przewozów okazjonalnych, stanęli praktycznie całkowicie, i to na długo. Dlatego ich kierowcy zaczęli szukać zatrudnienia w transporcie towarowym. Inny kierunek: szoferzy z małych firm przechodzili do większych. Ci mali mieli ogromne kłopoty z płatnościami i pozostanie u nich wiązało się z większym ryzykiem, bo te mniejsze firmy lada moment mogły upaść. Duże przedsiębiorstwa lepiej sobie radziły z tym niespodziewanym i nagłym kryzysem. Mają one co prawda często większe wymagania wobec swoich pracowników, ale są jednocześnie pewniejszym pracodawcą, u którego płaca i zatrudnienie nie są zagrożone. 

Na szczęście handel internetowy wręcz eksplodował…

Po pierwszym szoku w marcu i kwietniu 2020 r. sytuacja zaczęła się uspokajać i powoli normalizować. Ta pierwsza fala pandemii zdawała się ustępować, poluzowano ograniczenia administracyjne i restrykcje. One stały się sensowniejsze, nad czym ciężko pracowaliśmy. Tu muszę pochwalić administrację, że szybko reagowała na zgłaszane przez nas uwagi i postulaty. Bywało, że tego samego dnia dostawałem odpowiedź pozytywną. Także Komisja Europejska dała wytyczne, dzięki którym korytarze transportowe zaczęły znowu działać.
Dlatego można powiedzieć, że druga połowa i końcówka 2020 r. była dla naszej branży dobra. Nie było rewelacji, ale uczciwie trzeba powiedzieć, że nie mogliśmy narzekać. Jednak zaznaczmy też, że nie dla wszystkich przewoźników ubiegły rok był dobry. 
Ustabilizowała się produkcja, ustabilizował się popyt wewnętrzny w poszczególnych krajach i to nam na pewno pomogło. Można w uproszczeniu powiedzieć, że to, czego nie sprzedano w sieci detalicznej, sprzedano kanałem internetowym. Cały e-commerce rzeczywiście rok 2020 może zaliczyć do bardzo udanych. Dzięki temu wzrosły przewozy kurierskie. Ale każdy kij ma dwa końce. Transport między hubami przebiegał dobrze, ale ta „ostatnia mila”, czyli przewozy kurierskie, zostały dosłownie zasypane przesyłkami. A to z kolei spowodowało „wysysanie” kierowców z innych segmentów rynku przewozowego. Dlatego trudno ocenić jednoznacznie wpływ e-commerce na rynek. Warto jednak odnotować fakt, że spedycje i operatorzy logistyczni niemający zakontraktowanych stałych podwykonawców zaczęli odczuwać braki pojazdów w przewozach całopojazdowych.

Co będzie w 2021 r.? Jeden z producentów ciężkiego taboru zdradził ostatnio, że w tym roku już drugi raz skorygował prognozę sprzedaży w górę. To świadczy o znakomitej koniunkturze w branży w tym momencie?

To świadczy wyłącznie o tym, że jest po prostu popyt ze strony przewoźników. Niestety, nie wszyscy oni rozumieją, że wszystkie tendencje w transporcie mają charakter sinusoidy, po zwiększonym popycie następuje zawsze dekoniunktura. Czasem działają w myśl zasady: jest źle – wyprzedajemy tabor, jest dobrze – kupujemy! Tylko, że to często jest za późno. Zanim zrealizujemy te zakupy, to popyt na transport spada. I jest kłopot. Biznes trzeba prowadzić rozsądnie, nie w oparciu o emocje. Należy racjonalnie planować kolejne kroki, w tym zakupy, podpisywanie kolejnych umów czy przyjmowanie zleceń. Zalecam budowanie sobie stałych relacji z klientami i pod tym kątem regulowanie stanu ilościowego swojego taboru i nie tylko, także zatrudnienia i pozostałych elementów wyposażenia. Dodatkowe zlecenia warto czasem uzupełniać podwykonawcami, a nie od razu decydować się na zakup lub trzyletni leasing pojazdu. Te raty trzeba później regularnie płacić, a może nie być z czego. Na naszym rynku decyzje zakupowe – niekoniecznie wszystkie – nie do końca są racjonalne. C...

Pozostałe 70% treści dostępne jest tylko dla Prenumeratorów

Co zyskasz, kupując prenumeratę?
  • sześć numerów magazynu „Logistyka a Jakość”,
  • dodatkowe artykuły niepublikowane w formie papierowej,
  • dostęp do czasopisma w wersji online,
  • dostęp do wszystkich archiwalnych wydań magazynu oraz dodatków specjalnych...
  • ... i wiele więcej!
Sprawdź szczegóły

Przypisy